Prawda i recenzje
Prawda ekranu a prawda życia Filmy mają do siebie to, że w ściśle określonym czasie i sposób wymagany przez sztukę filmową muszą przedstawić daną fabułę. Ile razy byliśmy zawiedzieni przez filmy dokonane na podstawie naszych ulubionych książek. Podobnie rzecz ma się z filmami kręconymi na podstawie wydarzeń historycznych. Wiem w jaki sposób powinni wyglądać główni bohaterzy, w jaki sposób wyglądają mundury itp. Mniej więcej jesteśmy w stanie odgadnąć co ma się wydarzyć. Jednak dla miłośnika historii mogą pojawić się niemiłe niespodzianki, na przykład jakiś szczegół broni, mundury wygląda inaczej. Niuanse takie są szczególnie widziane w wielkich produkcjach, gdzie duży nacisk daje się na efekty specjalne. W przypadku filmu o zamachu na Sikorskiego nie ma takiego problemu. Reżyser przedstawia swoją wizję zabójstwa, która w rzeczywistości mogła wyglądać nieco inaczej. Film nie był skierowany dla odbiorcy kina akcji, dlatego nie było większych problemów z strojami z epoki. Jedyne niebezpieczeństwo jakie może wykryć miłośnik polega na walorach edukacyjnych filmu. Popularyzuje on jedną z możliwych opcji zabójstwa generała Sikorskiego. Zapomni się, iż istnieją jeszcze inne teorie naukowe na ten temat. Zamach nie musiał wyglądać w ten sposób jaki wyobrażają sobie twórczy tego filmu. Marketing filmowy Aby film się sprzedał potrzebna jest pewnego rodzaju akcja marketingowa. Jedną z nich są wystawiane recenzje. Ich zadaniem jest pokazanie filmu przez jakiegoś wybitnego specjalistę, dziennikarza lub licho wie kogo tam jeszcze. Czasami przed obejrzeniem filmu warto poznać co inni o nim myślą. Najłatwiej recenzje poszukiwanych przez nas filmów można znaleźć na odpowiednich portalach internetowych. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać frazę z filmem i mamy duży wybór tego, co chcemy przeczytać. Zatem co piszą o filmie pt. Generał. Zamach w Gibraltarze? Zwracają one uwagę na nowatorski sposób realizacji filmu, wykorzystanie filmów archiwalnych. Mówią one o roli odegranej przez Krzysztofa Pieczyńskiego wcielającego się w postać Wodza Naczelnego. Ma ona być jakoby wyciszona, głęboka itp. W recenzjach zostało napisane, iż fabuła nie musi przedstawiać prawdziwych wydarzeń historycznych. Jeszcze dużo napisano o roli córki generała jaka została pokazana w filmie. Nazywana ona jest jako osoba wścibska, nadmiernie opiekuńcza wobec generała. Prawda jest taka, iż recenzje nie muszą zgadzać się z naszymi poglądami na film. Są tylko po to, by nas zachęcić do oglądania. Pomysł na film Generał. Zamach w Gibraltarze jest filmem historycznym. Nie stosuje on pomysłów żywcem wyniesionych z Hollywoodu, które w kinie europejskim wyglądają komicznie. Szczególnie z polskim budżetem trudno uzyskać film akcji z efektami specjalnymi. Film ten został zrealizowany w taki sposób, by potencjalnemu widzowi dać do myślenia o polskiej historii. W trakcie filmu wykorzystano zdjęcia archiwalne, lub zmontowane w taki sposób by dawały takie wrażenie. Dla przykładu w taki sposób została przedstawiona scena gdy premier RP wsiada do samolotu. Efekty specjalne? Brak. Widać jedynie, że samolot z generałem spada, słychać huk i tyle. Moim zdaniem efektywne wybuchy, które mogły towarzyszyć spadającemu samolotowi nie były konieczne. Przecież każdy Polak wie, że samolot z generałem na pokładzie spadł. Film ma dawać odpowiedz na pytanie w jaki sposób do szło do zabójstwa generała. Dużo do życzenia może pozostawiać scena zabójstwa Sikorskiego. Jest ona mało czytelna, mglista, strzelanina jak w kiepskim filmie gangsterskim. Jednak dobrze wkomponowuje się ona w całość pomysłu na film.
Kategorie: Seriale | Tagi: epoka, film, mundur, niespodzianka, problem, sztuka, ulubiony, wymaganie, zagadka, zawiedzenie
O pochodzącym z Islandii Sigur Ros mówi, że jest to pewna odpowiedź na wychwalane od niebiosa Radiohead. Ci drudzy obracają się w strefie „zwykłego” rocka alternatywnego, tak zwanego indie-rocka. Sigur Ros natomiast od początku miał być nastawionym na eksperymenty zespołem – dowodem na to są często obecne w ich muzyce elementy klasyczne, post-rockowe, fragmenty muzyki ambient oraz shoegaze’owej, charakteryzującej się gęstym, bogatym instrumentalizmem oraz wyciszonym wokalem.Piękne połączenie. Ponadto sam wokal Jona Birgissona występuje w muzyce Sigur Ros jako flagowy element ze względu na falset, którym się posługuje. Grupa wystąpiła dwa razy w Polsce (podczas Heineken Open’er Festival w Gdyni w 2006 roku oraz w Warszawie, przed rokiem) i za każdym razem nie można było narzekać na brak publiczności. Wystąpili wespół z Radiohead, użyczyli swoich produkcji w różnych filmach i serialach oraz ostatnio w grze komputerowej „Prince of Persia”. Ich witryna na MySpace to www.myspace.com/sigurros. Niedługo planują także zatoczyć szerokie koło po Europie, między innymi w Polsce. Muzyka dla marzycieli. Estetyka twórczości Antoniego Budzyńskiego (gitarzysty zespołu Saluminesii) oparta jest przede wszystkim o nurt przestrzennych gitarowych dźwięków i cichego wokalu, czyli shoegazu, zgrabnie połączonych ze skromnymi nutami post-rocka oraz szczyptą elektroniki. I nie jest to przekombinowane cacko tylko dla wielbicieli alternatywnych dźwięków – to spójne, delikatne, niezwykle melodyjne poezje pisane nutami. Brak co prawda w tym jakiejś rewolucji – o tę niezwykle trudno w czasach dźwiękowych syntezatorów – ponieważ nie ma tu niczego nowego. Gatunek shoegaze swoje pięć minut miał pod koniec lat osiemdziesiątych za sprawą brytyjskiej formacji My Bloody Valentine, chociaż nasz kraj ominęła szerokim łukiem. Teraz pozostał nam tylko – i aż – The Klimt. Ich strona interenetowa to www.myspace.com/theklimt i wpuszczają tam wszystkie swoje nowe produkcje albo przynajmniej ich miksy, by każdy zainteresowany mógł chociaż liznąć ich twórczości. Naprawdę warto, godne polecenia i po prostu interesujące. Przesłuchajcie, a nie pożałujecie!