Muzyka
Furia Futrzaków składa się z duetu Kinga Miśkiewicz i Andrzej Pieszak. Pierwsza zajmuje się wokalem, drugi skleja je z wyszukanymi dźwiękami z pogranicza nietuzinkowego popu i elektroniki. Znani z produkcji bardzo dobrych singli, z chwytliwymi refrenami. Ich aktualny przebój „Serce robota” jawi się soczystą kwintesencją ich stylu. Charakterystyczny, mocny, nieco dziewczęcy głos Kingi Miśkiewicz, chwytliwe momenty (zwłaszcza refren), ubarwiona przeróżnymi elektronicznymi elementami całość, ciekawa koncepcja liryczna. Wszystko dokładnie przemyślane, przeznaczone na sale aerobikową, parkiet i do radia – wszędzie pasuje. W studiu nagrywają muzykę we dwoje, ale na scenie Magda Kowalska wspomaga ich śpiewem, a Tomasz Mądzielewski perkusją. Materiał na studyjną płytę jest, brakuje tylko funduszy. Ich strona internetowa to myspace.com/furiafutrzaków i opłaca się tam wchodzić – naprawdę ciekawe pozycje dla każdego fana nietypowych dźwięków, potężnych kobiecych głosów, czyli pro prostu dobrej muzyki niepuszczanej w tv i radio. Co ciekawe, zespół istniał już kiedyś pod inną nazwą. Kiedy w 2005 roku wydała swoją debiutancką płytę „Arular”, zawdzięczając to serwisowi internetowemu MySpace, od razu zajęła wysokie stanowisko w show-biznesowej hierarchii. Drugi album był więc swoistym sprawdzianem jej faktycznych umiejętności. Sukces pierwszej płyty zawdzięczała przypadkowi i okolicznościom, czy faktycznie wiedziała, czego ludzie chcą słuchać? „Kala” efektownie udowodniła, że Mathangi Arulpragasam (bo tak brzmi prawdziwe nazwisko artystki) wie, jak tworzyć muzykę – i to dobrą. Czego nie ma w muzyce Mii?! Jest hip-hop, jest i dancehall, jest ranga, electro, grime! To wszystko współgra z bollywodzkimi i etnicznymi rytmami oraz odważnymi nawiązaniami do klasyków i współczesnych gwiazd rocka! Udział w ścieżce dźwiękowej obsypanego nagrodami filmu „Slumdog. Milioner z ulicy” jest zresztą dość wymowny. Zuch dziewczyna! Jej strona na majspejsie to www.myspace.com/mia – i zaprasza tam każdego melomana, który ma dość prostych i niewymagających dźwięków – MIA jest ambitna, konkretna, lubi kombinować i to się u niej chwali.
Kategorie: Muzyka | Tagi: charakter, duet, Kinga, mocny, muzyka, przemyślenie, refren, sklejenie
O pochodzącym z Islandii Sigur Ros mówi, że jest to pewna odpowiedź na wychwalane od niebiosa Radiohead. Ci drudzy obracają się w strefie „zwykłego” rocka alternatywnego, tak zwanego indie-rocka. Sigur Ros natomiast od początku miał być nastawionym na eksperymenty zespołem – dowodem na to są często obecne w ich muzyce elementy klasyczne, post-rockowe, fragmenty muzyki ambient oraz shoegaze’owej, charakteryzującej się gęstym, bogatym instrumentalizmem oraz wyciszonym wokalem.Piękne połączenie. Ponadto sam wokal Jona Birgissona występuje w muzyce Sigur Ros jako flagowy element ze względu na falset, którym się posługuje. Grupa wystąpiła dwa razy w Polsce (podczas Heineken Open’er Festival w Gdyni w 2006 roku oraz w Warszawie, przed rokiem) i za każdym razem nie można było narzekać na brak publiczności. Wystąpili wespół z Radiohead, użyczyli swoich produkcji w różnych filmach i serialach oraz ostatnio w grze komputerowej „Prince of Persia”. Ich witryna na MySpace to www.myspace.com/sigurros. Niedługo planują także zatoczyć szerokie koło po Europie, między innymi w Polsce. Muzyka dla marzycieli. Estetyka twórczości Antoniego Budzyńskiego (gitarzysty zespołu Saluminesii) oparta jest przede wszystkim o nurt przestrzennych gitarowych dźwięków i cichego wokalu, czyli shoegazu, zgrabnie połączonych ze skromnymi nutami post-rocka oraz szczyptą elektroniki. I nie jest to przekombinowane cacko tylko dla wielbicieli alternatywnych dźwięków – to spójne, delikatne, niezwykle melodyjne poezje pisane nutami. Brak co prawda w tym jakiejś rewolucji – o tę niezwykle trudno w czasach dźwiękowych syntezatorów – ponieważ nie ma tu niczego nowego. Gatunek shoegaze swoje pięć minut miał pod koniec lat osiemdziesiątych za sprawą brytyjskiej formacji My Bloody Valentine, chociaż nasz kraj ominęła szerokim łukiem. Teraz pozostał nam tylko – i aż – The Klimt. Ich strona interenetowa to www.myspace.com/theklimt i wpuszczają tam wszystkie swoje nowe produkcje albo przynajmniej ich miksy, by każdy zainteresowany mógł chociaż liznąć ich twórczości. Naprawdę warto, godne polecenia i po prostu interesujące. Przesłuchajcie, a nie pożałujecie!